|
Moją
pasją jest taniec. Uczęszczam do Zespołu Tanecznego „Uśmiechy”
od 7 roku życia. Od dzieciństwa, słysząc muzykę, nieustannie
podrygiwałam w jej rytmie. Moja mama zareagowała niemal natychmiast
i pewnego razu zabrała mnie ze sobą na występ Zespołu Tanecznego
„Uśmiechy”. Zafascynowana, z zapartym tchem, obserwowałam figury
taneczne wykonywane przez członków zespołu. Różnobarwne stroje
również niezwykle przypadły mi do gustu. Mama spytała, czy
chciałabym tańczyć na scenie z innymi dziećmi. Przytaknęłam jej
niezwykle przejęta, a już niedługo potem stawiałam pierwsze kroki na
parkiecie. Tak rozpoczęła się moja przygoda z tańcem.
Aktualnie
nie wyobrażam sobie życia bez tego, co robię. Zespół jest moim
drugim domem. Tu zawsze znajduję radość i szczęście, zapominam o
troskach, a wkoło otaczają mnie moi przyjaciele. Żałuję tylko, że
nie mogę poświęcić mojej pasji więcej czasu. Jest ona niezwykła!
Ktoś powie, że to tylko poruszanie się w rytmie muzyki, natomiast ja
twierdzę, iż to niesamowity rytuał. Dzięki niemu można wyrazić
najgłębsze swoje emocje, podobnie jak w teatrze, przekazać uczucia
oraz odkrywać własne wnętrze. Ta pozornie błaha czynność daje mi tak
wiele, pozwala wyrazić siebie, a oprócz tego pomaga, gdy doskwiera
mi samotność. Mogę wówczas odreagować swoje smutki na parkiecie.
Najlepsze jest to, że tańczyć można o każdej porze roku, dnia i nocy
oraz w każdym nastroju: smutku, radości, przygnębieniu.
Taniec to
moje drugie ja. Nie twierdzę, że tańczę doskonale lub nawet dobrze,
ale to nieistotne. Ważne, że spełniam się w nim. Chociaż wymaga dużo
wytrwałości, wysiłku, uporu i systematycznej pracy, to efekty są
widoczne. Mam dobrą kondycję psychiczną i fizyczną, piękną sylwetkę,
a poruszam się z gracją. Wszelkie sukcesy naszego zespołu ogromnie
mnie cieszą, m. in. „Brązowa Jodła”, zdobyta w Kielcach 2002- go
roku, w kategorii inscenizacje taneczne czy chociażby liczne
wyróżnienia, ale to nie jest dla mnie najważniejsze. Nagrody są
tylko po to, by sprawdzić poziom zespołu. Największą radością dla
„Uśmiechów” jest satysfakcja, zauważalna u członków grupy po
występie, podsumowującym roczną pracę.
Taniec to
niezwykłe przeżycie, którego nie potrafię wyrazić słowami. Jak to
ktoś kiedyś powiedział, a ja mogę potwierdzić, że bez muzyki nie ma
tańca, bo gdyby nie ona, stałby się on sportem, a przecież nawet
najmniejszy krok, stawiany na parkiecie, ma w sobie pewną magię. W
tańcu należy uwydatniać każdy najmniejszy szczegół oraz wyrażać
emocje, bo bez tego staje się jedynie monotonnym wykonywaniem układu
lub po prostu sportem.
Ponadto
dzięki uczestnictwu w zajęciach zespołu mam okazję wyjeżdżać do
wielu miast polskich i zagranicznych. Swoim tańcem mogę nieść radość
i wzruszenie innym ludziom. Odwiedziliśmy m.in. Niemcy i Francję,
gdzie przyjęto nas entuzjastycznie. We wrześniu tego roku szkolnego
wystąpiliśmy w Berlinie, także dla uczniów z gimnazjum.
Otrzymaliśmy wiele braw, a widownia bawiła się świetnie, co
jednocześnie sprawiło pociechę mnie samej, gdyż uradowałam właśnie
kilkaset serc.
Kierownik
zespołu, Katarzyna Stanisławska, odgrywa w moim krótkim życiu wraz
z choreografką, Magdaleną Zyndą –Lis, ogromną rolę. Czasami, nawet o
tym nie wiedząc, rozwiązują one moje problemy, a ich obecność zawsze
dodaje mi otuchy. Cenię je również jako doświadczone tancerki, które
przynależały do zespołu Leokadii Malanowskiej, o której mówi się, że
roztańczyła Barlinek. Przez kilka lat była ona szefową „Uśmiechów”,
które stworzyła
„Uśmiechy”
są niezwykle zgraną grupą. Osoby przynależące do niej są oryginalne,
a także szalone. Z dumą mogę powiedzieć, że uczęszczam do takiego
zespołu, który wychowuje i wskazuje, jak żyć. Uczymy się wzajemnie
solidarności, kultury na co dzień, walczymy z niepunktualnością,
złośliwością czy zazdrością. Kulturalne osoby są szanowane, a te
mniej- starają się im dorównać. Choreografowie uczą nas nie tylko
różnych, interesujących stylów tańca, ale, tak jak rodzice,
przedstawiają odpowiednie wzorce moralne. Starają się nam wpoić
takie umiejętności, jak: radzenia sobie z przegraną, ze stresem,
cieszenia się z sukcesów innych, stosowania zasady fair play.
Wykorzystujemy tę wiedzę także w różnych okolicznościach
życiowych.
Dzięki
swojemu harmonogramowi zajęć, moje życie nie jest szare i
przygnębiające. Pozbyłam się samotności i rzadko kiedy się nudzę.
Nie sięgnęłam też nigdy po używki, takie jak: papierosy, alkohol czy
narkotyki, bo jak widać miałam ciekawsze zajęcia niż skracanie sobie
życia. W wieku 13 lat przechodziłam dość trudny okres, ale szybko
znalazłam ratunek w natłoku zajęć. Doba ma tylko 24 godziny, dlatego
nie brakuje mi czasu na myślenie o rzeczach mniej ważnych lub
niepotrzebnych. Moja pasja jest moją tarczą przed złem świata.
Magda, klasa II b |